Blog z miłości do słodkości. Rozgość się...
piątek, 21 września 2007
Przeprowadzka

Teraz zapraszam pod nowy adres:

nadeser.blox.pl



14:13, nougatine83 , * To i owo
Link Komentarze (1) »
niedziela, 16 września 2007
JAK TO DRZEWIEJ JADANO...


Kiedyś obiecałam, że będę się dzielić wyjątkowo smacznymi literackimi kąskami i choć natrafiam na wiele, jakoś nie dotrzymuję obietnicy. Nadrobię więc teraz z nawiązką, bo fragment obszerny, ale za to przepyszny utrafiłam :-)

„Pamiętam jak przed trzydziestu laty, najważniejszym zajęciem obywatelskiego życia było jedzenie. Dodać należy, że mniej zważano na jakość byle na ilości nie brakło, gdyż na Żmujdzi przede wszystkiem o to dbano, by było tłusto, słodko i dużo.
Dzień rozpoczynano od kawy ze śmietanką, bo choć już wtedy herbata się wciskała, jeszcze nie była zawojowała Litwy. Około godziny dziesiątej napić się po kieliszku anyżówki, kminkówki lub pomarańczówki i zakąsić pierniczkiem lub słodką śliwką na rożenku było rzeczą nieodzowną. O jedenastej gospodarz przepiwszy do gości dużym kieliszkiem ajerówki od morowego powietrza dla zaostrzenia apetytu częstował, poczem na lekką zakąskę zapraszał, ale ta lekka zakąska składała się z kołdunów, bigosu, kiełbas i zrazów, a dookoła półmiski z ruladą i serem. Porter i wino towiańskie gasiło pragnienie (...). O godzinie drugiej dawano do stołu – obiad z kilkunastu potraw złożony poprzedzała wódka a towarzyszyło wino (...). Po obiedzie roznoszono kawę ze śmietanką, w parę godzin później frukta i konfitury, pomiędzy któremi w lecie ogórki z miodem, w zimie orzechy i mak smażony w miodzie główniejszą odgrywały rolę. O szóstej następowała herbata z ciastem (...). O dziewiątej wieczerza złożona z pięciu lub więcej potraw, z bojaźni aby się z głodu nie przyśnili cyganie. Koło północy, chcąc nie na czczo pójść do spoczynku, dawano wereszczakę, poczem parę lampeczek krupniczku lub ponczyku wypić wypadało (...).”

L. Potocki, „Pamiętniki Pana Kamertona”.


Mieli wtedy ludzie zdrowie!

14:56, nougatine83 , * To i owo
Link Komentarze (19) »
środa, 29 sierpnia 2007
SIERPNIOWE IMPRESJE
















Czyli wspomnienie niedzielnego poranka w środku tygodnia. Obudziło mnie tak piękne słońce, że musiałam chwycić za aparat. "Lwie paszcze" aż wychylały się, by zabrać sobie jak najwięcej tego ciepła, szklane przedmioty migotały w promieniach. Szkoda tylko, że nie udało mi się uchwycić pełni blasku, promyki zachowywały się kapryśnie, chowając się przed aparatem. Dziś bez przepisu, ale poniekąd również kulinarnie, bo chyba nie ma osoby, której jedzenie w pięknym otoczeniu, nie sprawiałoby więcej przyjemności.
15:25, nougatine83 , * To i owo
Link Komentarze (10) »
czwartek, 23 sierpnia 2007
ZMIANY

Kochani, jak pewnie zauważyliście wprowadzam spore zmiany w wyglądzie bloga. Chcę, żeby był on bardziej przejrzysty a rozmiar zdjeć przyjazny dla oczu. Miałam ostatnio okazję, zobaczyć jak wygląda mój szablon na ekranie komputerów stacjonanych i powiem, że byłam bardzo zaskoczona - zdjęcia były niebotycznie duże, szablon bardzo szeroki i jakby rozjechany - wcale nie wyglądało to dobrze :( Dlatego postanowiłam to naprawić. I powiem, że zdecydowanie bardziej podobają mi się mniejsze rozmiary zdjęć. Nie dziwcie się, że część zdjęć jest wciąż duża - jeszcze wiele pracy przede mną, mam zamiar część starych wpisów usunąć i sukcesywnie, kroczek po kroczku będę wszystko ujednolicała, tak by blog pasował do mojej wizji. Za wyrozumiałość i cierpliwość dziękuję a już jutro obiecuję nowy przepis :*
21:03, nougatine83 , * To i owo
Link Komentarze (12) »
sobota, 18 sierpnia 2007
ESENCJA WANILIOWA




Obok takich pomysłów nie przechodzę obojętnie. Ostatnio na forum gazety LinnLinn podała przepis na domowej roboty esencję waniliową. Biorąc pod uwagę fakt, że niemal niemożliwe jest zdobycie tego specjału w Polsce, nie myślałam długo i udałam się do sklepu po zakup wódki (jakaś laska wanilii zawsze się u mnie znajdzie, ale wódki niet :D). Dziś pierwszy dzień. Może ktoś zachęcony się dołączy? Esencja będzie w sam raz gotowa do zimowych deserów i bożonarodzeniowych wypieków.
Co jakiś czas będę zdawała relację ze zmian zachodzących w tej substancyji ;)

Potrzebujemy jednej laski wanilii na każde 100ml wódki. Laski przecinamy wzdłuż na pół, wyłuskujemy ziarenka, przekładamy do szczelnej butelki lub słoika, zalewamy wódką i odstawiamy na 3 do 6 miesięcy. Od czasu do czasu potrząsamy. Zobaczymy co z tego wyniknie :)

12:07, nougatine83 , * To i owo
Link Komentarze (16) »
sobota, 04 sierpnia 2007
PODWIECZOREK Z NOSTALGIĄ



Twoja babka, Marysiu – mówił Ojciec - była świetną gospodynią. Pamiętam, jak latem smażyła konfitury, które przez całą zimę umilały nasze podwieczorki. Bo wtedy
w najskromniejszych domach jadało się jeszcze podwieczorki. Został mi z tych lat sentyment do tego posiłku. Powinien być podawany na werandzie, powinno się jeść miód, konfiturę, chleb i domowe ciasto... Osy zbiegają się do konfitur i do miodu, po podwieczorku powinno się iść na daleki spacer...”


Maria Iwaszkiewicz



Uwielbiam natrafiać na takie fragmenty w książkach.

13:47, nougatine83 , * To i owo
Link Komentarze (14) »
wtorek, 31 lipca 2007
AWARIA


W związku z jakimiś pracami, które prowadzi administracja blogów,
wielu blogowiczów ma problemy ze swoimi stronami.
Ja np. nie mogę publikować wpisów ze zdjęciami :(

Mam nadzieję, że te porządki się szybko skończą
i jeszcze dziś będę mogła zaproponować kolejny przepis.

Pozdrawiam wszystkich do mnie zaglądajacych :)

07:33, nougatine83 , * To i owo
Link Komentarze (4) »
niedziela, 15 lipca 2007
BO NIE TYLKO WNĘTRZE SIĘ LICZY ;)

Tym razem nie o samych łakociach, ale o czymś równie ważnym
– o pudełkach na słodycze ;) A tak, tak, bo czy wiecie jak dużą wagę przywiązywano niegdyś do tego, jakby nam się dziś wydawało, prozaicznego przedmiotu?






Jeśli ktoś czyta literaturę końca XIX i początków XX wieku, dobrze wie ile mogło zdziałać wielkie i eleganckie pudlo czekoladek przedniego cukiernika (ach, ten Lourse!) podarowane wybrance tuż przed spektaklem. Jeśli dama owa wyszła po przedstawieniu zarumieniona, ukradkiem wycierając kąciki ust, amant mógł być pewien, że droga do jej serca stoi przed nim otworem ;)

Każda renomowana cukiernia czuła się w obowiązku posiadać firmowe pudła, a im większe i bardziej spektakularne, tym lepiej. I nie był one bynajmniej tekturowymi ersatzami, ale prawdziwymi dziełami sztuki wykonywanymi z szylkretu, porcelany a nierzadko i ze złota!
Nie mniej ważna od samego opakowania, była sztuka układania w nim łakoci. A czego tam nie było!

- marcepany, marmoladki, galaretki, pomadki, kandyzowane owoce, cukrzone fiołki... Sztuką więc było takie ich ułożenie, by po otworzeniu pudła, wciąż prezentowały się imponująco. Istniały ku temu specjalne zeszyty ze wzorami, opisującymi kolejność układania rzeczonych słodyczy – wymagało to nielada kunsztu! Całość n
aturalnie obwiązana była kokardą (najlepiej atłasową w pastelowym odcieniu).

Oczywiście także obecnie w wielu, zwłaszcza zagranicznych czekoladziarniach, możemy sami komponować sobie bomboniery. Ale bądźmy szczerzy, nikt nie zapakuje nam czekoladek w pudła inkrustowane złotem a tym bardziej nie pozwolą się nam nimi cieszyć w trakcie teatralnego przedstawienia...

Ech...

13:54, nougatine83 , * To i owo
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2