Blog z miłości do słodkości. Rozgość się...
niedziela, 15 lipca 2007
BO NIE TYLKO WNĘTRZE SIĘ LICZY ;)

Tym razem nie o samych łakociach, ale o czymś równie ważnym
– o pudełkach na słodycze ;) A tak, tak, bo czy wiecie jak dużą wagę przywiązywano niegdyś do tego, jakby nam się dziś wydawało, prozaicznego przedmiotu?






Jeśli ktoś czyta literaturę końca XIX i początków XX wieku, dobrze wie ile mogło zdziałać wielkie i eleganckie pudlo czekoladek przedniego cukiernika (ach, ten Lourse!) podarowane wybrance tuż przed spektaklem. Jeśli dama owa wyszła po przedstawieniu zarumieniona, ukradkiem wycierając kąciki ust, amant mógł być pewien, że droga do jej serca stoi przed nim otworem ;)

Każda renomowana cukiernia czuła się w obowiązku posiadać firmowe pudła, a im większe i bardziej spektakularne, tym lepiej. I nie był one bynajmniej tekturowymi ersatzami, ale prawdziwymi dziełami sztuki wykonywanymi z szylkretu, porcelany a nierzadko i ze złota!
Nie mniej ważna od samego opakowania, była sztuka układania w nim łakoci. A czego tam nie było!

- marcepany, marmoladki, galaretki, pomadki, kandyzowane owoce, cukrzone fiołki... Sztuką więc było takie ich ułożenie, by po otworzeniu pudła, wciąż prezentowały się imponująco. Istniały ku temu specjalne zeszyty ze wzorami, opisującymi kolejność układania rzeczonych słodyczy – wymagało to nielada kunsztu! Całość n
aturalnie obwiązana była kokardą (najlepiej atłasową w pastelowym odcieniu).

Oczywiście także obecnie w wielu, zwłaszcza zagranicznych czekoladziarniach, możemy sami komponować sobie bomboniery. Ale bądźmy szczerzy, nikt nie zapakuje nam czekoladek w pudła inkrustowane złotem a tym bardziej nie pozwolą się nam nimi cieszyć w trakcie teatralnego przedstawienia...

Ech...

13:54, nougatine83 , * To i owo
Link Komentarze (6) »
środa, 11 lipca 2007
CREAMY & PURE



No i udało się. Wspaniale kremowy, aromatyczny ryż. Będzie wyśmienity także z dodatkami: konfiturą, cynamonem, bakaliami, czekoladą, kokosem, świeżymi owocami i z czym jeszcze dusza zapragnie :)

Oto czego potrzebujemy:

* 600ml pełnotłustego mleka
* 60g ryżu (ja dałam arborio)
* odrobiny soli
* 1 jajka
* 50g cukru (w oryginale jest ciemny brązowy, u mnie zwykły biały)
* łyżeczki ekstraktu waniliowego (w naszych warunkach waniliowy aromat)
* (w przepisie były również: 1/4 łyżeczki cynamonu i 40g rodzynek, ale pominęłam oba te produkty, gdyż chciałam uzyskać jedynie waniliowy, kremowy ryż)

Do rondelka wlać mleko, wsypać ryż i sól i doprowadzić do wrzenia na dużym ogniu. Następnie zmniejszyc ogień i gotować ok. 20 minut (często mieszać).W małej misce wymieszać dokładnie jajko i cukier, dodać łyżkę masy ryżowej, wymieszać i przelać wszytko do rondelka z ryżem. Mieszać często i gotować jeszcze ok. 10 minut, aż całość zgęstnieje.UWAGA - nie doprowadzać ryżu do wrzenia! Dodać wanilię, wymieszać. Podawać na ciepło lub zimno. Ja na sam koniec dodałam jeszcze odrobinę osełki
dzięki czemu ryż był jeszcze bardziej kremowy.



Tłumaczyłam ten przepis: http://www.elise.com/recipes/archives/001427rice_pudding.php

wtorek, 10 lipca 2007
PRAWIE JAK BELRISO?


Otóż po długich poszukiwaniach i eksperymentach, znalazłam chyba przepis na prawdziwie kremowy ryż na mleku. Właśnie sobie cichutko 'pyrka' w kuchni, ale jak będzie gotowy i pomyślnie przejdzie degustację, nie omieszkam podzielić się przepisem i zdjęciem :)

17:45, nougatine83 , * To i owo
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 lipca 2007
KRUCHE Z JAGODAMI I CYTRYNOWĄ PIANKĄ



Jagodowa rozpusta. Najlepsza na ciepło, kiedy półpłynne jagody nie zdążyły ostygnąć, a pianka cutrynowa opaść.  Ale bez obaw, rzadko zostaje na potem :)

Składniki:
* 300g mąki krupczatki
* 100g mąki pszennej
* 120g cukru pudru
* łyżeczka proszku do pieczenia
* 3 jajka (2 duże też wystarczą)
* 200g masła
* kisiel cytrynowy bez cukru + duża łyżka cukru
* 2 szklanki jagód

Krupczatkę wysypujemy na stolnicę; pszenną, proszek i cukier przesiewamy, dodajemy żółtka i zimne masło – siekamy zimnym nożem i szybko zagniatamy ciasto. Wkładamy do lodówki przynajmniej na godzinę. Połową ciasta wylepiamy formę do tarty, nakłuwamy i podpiekamy ok.10 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
Po wyjęciu, ciasto chwilę studzimy i wykładamy na nie jagody (połowę jagód rozgniatamy widelcem i tę papkę mieszamy z całymi owocami). Na jagody ścieramy połowę z połowy ciasta, które odłożyliśmy na to wykładamy pianę ubitą z białek z odrobiną soli, z cukrem i dodanym pod koniec ubijania kisielem.Teraz już tylko układamy paski z pozostałego ciasta (można je też zetrzeć na tarce) i pieczemy 35-40 minut. Ja przed włożeniem do piekarnika, posypałam całość cukrem kryształem, ale niepotrzebnie, bo skarmelizował i utworzył piegi :)

środa, 04 lipca 2007
HOTEL SACHER



"Franz Sacher wyglądał w tym pomieszczeniu jak karzeł, który warzy czarodziejski napój. (...) Podrzucił do żaru trochę drewna, które natychmiast zaczęło trzeszczeć wesoło. Wysmarował tortownicę masłem i posypał mąką. Tak, a teraz: rozpuścić czekoladę na parze, masło, cukier utrzeć z żółtkami, dodać filiżankę przesianej mąki, ubitą pianę z białek i wszystko razem ostrożnie zamieszać i wlać do tortownicy (...) Dwa tortowe placki zostały posmarowane marmoladą morelową i złożone razem. A do tego jeszcze glazura z czekolady i cukru."

"Wniesiono tort.
Franz Sacher pokroił go na kawałki i podawał z bitą śmietaną, co dodało tortowi ostatecznego blasku. Teraz w pokoju zapanowała bezwzględna cisza. Tylko księżnej Bunau wypsnęło się trochę dwuznaczne westchnienie. Dziewczęta miały usta pełne bitej śmietany, a Bunau wziął sobie taką porcję, jakby miał zaraz wyruszyć w bój. Metternich podniósł widelczyk do ust i przesłał swemu kuchcikowi uśmiech pełnego zadowolenia.
-
Czegoś tak pysznego jeszcze nie jadłam – wyznała księżna."


Są to fragmenty mającej dwadzieścia lat książki Ernsta Hagena pt. „Hotel Sacher”.

Piękna historia jednego z najbardziej kojarzonych z Austrią rodów, z mnóstwem opisów potraw i sztuki cukierniczej tamtych czasów – czasów, o których bardzo lubię czytać. Mam w domu sporo książek na temat CK Monarchii, a zwłaszcza Galicji – swego czasu byłam nią bardzo zafascynowana: historią, ludźmi, obyczajami. Wciąż ma ona dla mnie dużo uroku - ta niespieszna atmosfera, spokojna, dostojna i nieco leniwa- bardzo mi odpowiada. Jeśli uda się Wam dostać gdzieś tę książeczkę, bardzo polecam – to historia pełna słodkości w sam raz NA DESER.
(a przypomniałam sobie o niej dzięki ‘naszej kochanej’ tv publicznej, która w miniony weekend zrobiła mi niespodziankę emisją filmu „Sissi-młoda cesarzowa” – jako dziecko mogłam go oglądać bez końca)


Ja chyba nostalgię mam w genach ;)
Te róże więc by podtrzymać nastrój (z babcinej działki - uwielbiam je, daleko im do doskonałości, ale dla mnie są piękne)


13:08, nougatine83 , * To i owo
Link Komentarze (13) »
niedziela, 01 lipca 2007
DOMOWY JOGURT GRECKI


Dzisiaj lekko i letnio czyli jogurt grecki własnej produkcji. Nigdy wcześniej nie robiłam sama jogurtu, ale od dłuższego czasu miałam ochotę spróbować. Przyznaję, że za pierwszym razem nie wyszło idealnie (a to pewnie dlatego, że temp. określiłam ‘na oko’ a raczej na palec ;)) Za drugim razem pożyczyłam termometr i jogurt wyszedł wyśmienicie!




Przepis autorstwa prof. Zaleskiego z SGGW, podany przez Linn:

* 1 litr mleka pełnotłustego
* 4 łyżeczki mleka w proszku
* 3 łyżki jogurtu naturalnego (najlepiej Danone lub Bakoma)

Mleko podgrzać do 52 °C (właściwa temperatura jest bardzo ważna), wlać do termosu, dosypać mleko i energicznie potrząsać, aby nie było grudek. Dodać jogurt, wymieszać i po 2-3 godzinach mamy jogurt, który należy tylko schłodzić. Moja pierwsza porcja była jak widać z malinami. Po zrobieniu zdjęcia zostały one zmiksowane z jogurtem i z odrobiną cukru pudru.
Pyszne prosto z lodówki!
czwartek, 28 czerwca 2007
PODWÓJNIE CZEKOLADOWE CIASTECZKA J.OLIVERA





Te ciasteczka to pewniak :) Przepis poznałam wiele miesięcy temu i od tego czasu piekę je regularnie. Jednak dopiero teraz udało mi się zrobić zdjęcia a to dlatego, że ciasteczka te najlepiej smakują jeszcze ciepłe, kiedy czekolada w środku jest zupełnie miękka, więc kiedy wszyscy się do nich dosiądziemy, to później nie ma co fotografować ;) No, ale teraz upiekłam je specjalnie po to, by zrobić fotki i podzielić się z Wami przepisem, bo wart jest wypróbowania.

Składniki:

* 250g mąki
* 140g masła
* 120g cukru pudru
* 2 żółtka
* 40g ciemnego kakao
* tabliczka białej czekolady

Masło utrzeć z cukrem a następnie dodać żółtka i dalej ucierać. Wsypać przesianą mąkę z kakao i dłońmi zagnieść ciasto. Włożyć do lodówki na godzinę.Ciasto rozwalkować (niezbyt cienko) i szklanką wycinać z ciasta koła. Na połowie krążków ułożyć kostkę czekolady i przykryć drugim (brzegi dobrze jest zlepić przy pomocy widelca i przy okazji stworzyc ozdobny wzorek :)).Piec 12-14 minut (nie dłużej, bo cały sekret w tym, by ciastka były miękkie a nie wysuszone!). W piekarniku nagrzanym do 190 stopni.
W oryginale było wiecej cukru i mniej kakao. Nam jednak bardziej smakują po moich zmianach: kiedy słodka, waniliowa biała czekolada przyjemnie kontrastuje z mocno kakaowym wierzchem.
poniedziałek, 25 czerwca 2007
CAŁA JA ;)

Jako że zostałam przez Patrycję wezwana do zwierzeń na temat moich uzależnień, przemyślałam sobie ten aspekt mojego jestestwa i jedyny wniosek, który mi się nasunął jest następujący: kurczę, nic oryginalnego nie napiszę! :D

No bo tak: moim nieprzyzwoicie wielkim uzależnieniem jest zdecydowanie literatura. Na czytanie zawsze muszę znaleźć choćby godzinę w ciągu dnia. Mam naturalnie swoich ukochanych pisarzy i absolutnie ukochane książki. Uwielbieniem największym darzę Tomasza Manna oraz literaturę rosyjską. I jeśli do czegoś wracam, to do dzieł z tego kręgu najczęściej. Zazwyczaj zresztą sięgam po klasykę - to jest to, co gwarantuje mi prawdziwą literacką ucztę!

Druga rzecz: ja również mam naturę chomika i jestem uzależniona od zbierania. A szkoda wyrzucić mi niemal każdej rzeczy, bo a nuż się kiedyś przyda. Wszelkie pudełeczka, ładne torebki, resztki urwawnych korali, jeden kolczyk, zasuszony kwaiatek, kubek z urwanym uszkiem, stare gazety, ładne znaczki z zagranicznych listów, ech... ale o dziwo w domu mam popisowy porządek!, bo nieład mnie rozprasza i póki widzę bałagan, na niczym nie mogę się skoncentrować :)

Wracając do chomikowania, to chyba największą słabość ma do wszelkiego rodzaju pudełeczek i metalowych puszek. Ponieważ niemożliwością jest bym pokazała Wam cały zbiór, więc sfotografowałam moje ulubione, czyli te najmniejsze (lubię wszystko co miniaturowe :)).
Wszystkie są rzecz jasna po łakociach:)




Uzależniona jestem również od muzyki (moja Muzyczna Trójca: The Cure, Joy Division i The Doors - kolejność nieprzypadkowa :)), od ruchu (kręćka dostaję, gdy jestem zmuszona cały dzień spędzić w domu) oraz od internetu rzecz jasna :)

I na koniec:
rzecz oczywista została
umyślnie i z premedytacją pominięta :D

Na kozetkę zapraszam :)

Monię z www.zesmakiem.blox.pl
Magdę z www.tylkokuchnia.blox.pl
Oraz autorkę http://cudawiankiwkuchni.blox.pl/html
14:29, nougatine83 , * To i owo
Link Komentarze (12) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7