piątek, 21 września 2007
środa, 19 września 2007
NUTELLA ŚLIWKOWA
Jeszcze dwa dni zamętu i stawiania czoła obowiązkom nadzwyczajnym i znów będę mogła wrócić do kuchni. Przez ostatni tydzień nie miałam czasu absolutnie na nic, nawet skromnych muffinek nie zrobiłam, choć to przecież taki szybki wypiek. Ale żeby nie być całkiem na bakier z kuchnią, sporządziłam wczoraj wieczorem coś, co już od dawna mnie kusiło. Nutella śliwkowa – znaleziona w gazetowej galerii potraw. Pozwoliłam by jesień już na dobre zawitała do mojej domowej i wirtualnej kuchni. Ale do rzeczy. Aby to śliwkowe cudo nazywało się Nutellą, przydał by się tutaj dodatek orzechów laskowych, ale niestety akurat nie miałam, więc zgodnie z przepisem dodałam jedynie kakao. Wyszły bardzo dobre „powidła czekoladowe”. Wczoraj pałaszowane na waflach a dziś rano na grahamce z masłem w towarzystwie kawy z mlekiem. Po takim powitaniu poranka, jakoś raźniej mi się szło do pracy i deszcz mi nie przeszkadzał :) Składniki: ![]()
niedziela, 16 września 2007
JAK TO DRZEWIEJ JADANO...
„Pamiętam jak przed trzydziestu laty, najważniejszym
zajęciem obywatelskiego życia było jedzenie. Dodać należy, że mniej zważano na
jakość byle na ilości nie brakło, gdyż na Żmujdzi przede wszystkiem o to dbano,
by było tłusto, słodko i dużo. L. Potocki, „Pamiętniki Pana Kamertona”.
środa, 12 września 2007
PRZEKŁADANY BISZKOPT CZEKOLADOWY
![]() Oto do jakiej rozpusty może doprowadzić zapomniany słoik konfitur morelowych ;) Mamy taką sąsiadkę, która mieszka sama, rodzina w innym mieście, a że często wyjeżdża służbowo na tydzień lub dwa, prosi nas o opiekę nad swoim mieszkaniem. Podlewamy kwiaty, karmimy rybki, itp. Ale co najistotniejsze pani Joanna jest kobitką, która lubi przetwarzać :) Z owoców i warzyw robi wspaniałe zapasy i w podzięce za opiekę nad jej dobytkiem, hojnie nas nimi obdarza. Ten zapomniany słoik konfitur był właśnie jej autorstwa. Małosłodkie, szkilste, idealnie nadawały sie do przełożenia biszkoptu (mocno zmodyfikowany przeze mnie przepis Iwci). Ubiłam jeszcze kremówkę i voila. Ciasto na osłodzenie środka tygodnia gotowe. Składniki: - 2/3 szklanki mąki tortowej - 2 łyżki ciemnego kakao - 3/4 szklanki mąki ziemniaczanej - 1 szklanka cukru pudru (w oryginale było 1,5) - 6 jajek - 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia (można dać 2 jeśli ktoś ma obawy) - szczypta soli - słoik konfitury morelowej - 500ml śmietany kremówki + łyżka cukru pudru Białka oddzielić od żółtek, a następnie ubić z odrobiną soli na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodawać partiami cukier puder cały czas ucierając przy pomocy miksera. Następnie dodawać po jednym żółtku. Mąkę przesiać i wymieszać z proszkiem do pieczenia. Mikser ustawić na wolne obroty, stopniowo dodawać mąkę, miksując do momentu, aż wszystkie składniki dokładnie się połączą. Masę wylać do średniej tortownicy nasmarowanej uprzednio masłem i wysypanej tartą bułką. Piekarnik rozgrzać początkowo do 160 stopni C, piec około 15 minut do momentu, aż ciasto podrośnie, a następnie zwiększyć temperaturę do około 180- 200 stopni C i piec kolejne 15 minut. Po upieczeniu, pozostawić przez kilka minut w piekarniku, przy otwartych drzwiczkach. Wystudzić na metalowej kratce i całkowicie zimny przeciąć na 3 krążki. Nasączyć je dowolnym alkoholem (u mnie był to likier amaretto rozcieńczony wodą, by zapach i smak były bardzo delikatne). Na pierwszy krążek nałożyć ubitą z cukrem kremówkę, nałożyć kolejną część biszkoptu z konfiturą i przykryć ostatnim krążkiem, posmarować resztą kremówki.
sobota, 08 września 2007
BUŁECZKI Z SEREM (sentymentalne :))
![]() Sezon na te drożdżówki zaczyna się dla mnie z początkiem września. Właśnie takie bułeczki jedliśmy w podstawówce na przerwach. Śmiem twierdzić, że szkolny sklepik zwdzięczał im połowę swoich dochodów ;) Niestety, czasy szkolne dawno mam za sobą, ale uwielbienie dla połączenia drożdżowego ciasta z twarogiem nie minęło. Zazwyczaj piękę bułeczki z podwójnej porcji i większą część zamrażam. Kiedy przychodzę zmęczona z pracy i mam ochotę na coś pysznego w jesienny wieczór, wrzucam dwie bułeczki do piekarnika, robię gorącą herbatę albo (jeśli smutki są większe) słodkie kakao i chowam się pod koc z książką, albo włączam ukochaną muzykę. Zły nastrój przechodzi jak ręką odjął :-) Składniki: * 500g mąki pszennej * 40g drożdży * 1/4l letniego mleka * 80g cukru * 100g płynnego masła * szczypta soli * na nadzienie: biały ser (ok. 250g), jajko, cukier (ew. rodzynki, cynamon) Mąkę przesiać do miski, zrobić wgłębienie, w które wkruszyć drożdże, wlać mleko i dodać łyżeczkę cukru i wymieszać na rozczyn z małą ilością mąki. Oprószyć też mąką z wierzchu i pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na ok. 20 minut. Do wyrośniętego rozczynu dodać resztę cukru, masło sól i zagnieść sprężyste ciasto (aż na powierzchni pojawią się pęcherzyki powietrza). Ponownie odstawić na 20 minut. Ciasto rozwałkować na prostokąt, wykrawać duże krążki, nacinać z dwóch stron, na środek kłaść nadzienie serowe i przepleść końce ciasta, żeby powstała bułeczka z "serowym okienkiem" (pomysł na takie ozdobne zawijanie ciasta zaczerpnęłam z CinCin). Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i zostawić na godzinę do wyrośnięcia. Posmarować rozbełtanym białkiem i piec ok. 20-25 minut w 200 stopniach. Ja rozwałkowuję ciasto bardzo cienko, nakładam dużo sera i przyrumieniam bułeczki. Właśnie takimi zajadałam się w dzieciństwie.
sobota, 01 września 2007
SZARLOTKA RUSTYKALNA
![]()
Składniki: ![]()
środa, 29 sierpnia 2007
SIERPNIOWE IMPRESJE
Czyli wspomnienie niedzielnego poranka w środku tygodnia. Obudziło mnie tak piękne słońce, że musiałam chwycić za aparat. "Lwie paszcze" aż wychylały się, by zabrać sobie jak najwięcej tego ciepła, szklane przedmioty migotały w promieniach. Szkoda tylko, że nie udało mi się uchwycić pełni blasku, promyki zachowywały się kapryśnie, chowając się przed aparatem. Dziś bez przepisu, ale poniekąd również kulinarnie, bo chyba nie ma osoby, której jedzenie w pięknym otoczeniu, nie sprawiałoby więcej przyjemności.
poniedziałek, 27 sierpnia 2007
MUFFINKI A LA RAFAELLO
Są ciasta rafaello, są trufelki rafaello, więc dlaczego nie muffiny? Jakiś czas temu, przy okazji czekoladowo-orzechowych muffinek, obiecałam kilku osobom kokosowe. Przepisów na nie jest mnóstwo w internecie, więc żeby ich nie powielać, zrobiłam babeczki kokosowo-migdałowe. Dobrze, że to tylko muffinki, bo jak nigdy, nie miałam wczoraj ochoty na pieczenie. Gdyby był to jakiś bardziej skomplikowany wypiek, pewniem zakończyłoby się niejadalnie. Czasem są takie dni, że wszystko z rąk leci i człowiek nie ma siły poświęcać należytej uwagi temu, co robi. Muffiny robiłam szybko, niedbale a i tak wyszły znakomite, co po raz kolejny podtwierdziło fakt, że niewiele rzeczy jest w stanie im zaszkodzić :) Składniki na 12 sztuk: * 220g mąki * 100g cukru * łyżeczka proszku do pieczenia * odrobina soli * jajko * 1/3 szkl. oleju * 3/4 szkl. mleka * kilka kropel aromatu migdałowego * 6 łyżek wiórków kokosowych * 3 łyżki płatków migdałowych * tabliczka białej czekolady + łyżeczka masła * płatki kokosowe do dekoracji Dla formalności opiszę sposób wykonania :-) mąkę, proszek, sól mieszamy w jednej misce, olej, mleko, jajko, olejek, cukier, wiórki, płatki migdałowe w drugim naczyniu. Wlewamy mokre do suchych i krótko mieszamy. Przekładamy do lekko natłuszczonej foremki muffinkowej i pieczemy ok. 25 minut w 180 stopniach. Białą czekoladę topimy na parze, dodajemy masło i szybko mieszamy. Ciepłą pastę nakładmy na muffinki i ozdabiamy płatkami kokosa. |
Archiwum
Zakładki:
MOJA KSIĘGA GOŚCI :)
Zdjęcia i animacje
|